Perfekcyjna niedoskonałość (J. Dukaj)
Rodzynki. Pewnie będzie więcej…
Zamoyski zyskał nagle przekonanie, że robił był tak już w przeszłości, że otóż taki miał zwyczaj, nerwowy tik duszy: obserwować je śpiące. Jest to najsubtelniejszy z rodzajów intymności, bo jedyny gwarantujący stuprocentową szczerość obiektu. Tyrani światła dziennego we śnie rozluźniają maski swych oblicz, zwały zeusowych zmarszczek roztapiają się im jak masło na blasze, uwolniona z napięć skóra spływa do najstarszej z zapamiętanych form, tej najprawdziwszej. Ofiary pory słońca — we śnie marszczą brwi przeciwko niewidocznym gnębicielom, wydają zdecydowane pomruki, energicznie poruszają szczęką.
Zwykłem się tak budzić — przypuszczał — w nocy, nad ranem, i patrzeć, jak pod powiekami poruszają się jej gałki oczne, śledząc przelatujące ponad krainą snów serafiny; jak zawiadywane odruchowymi skojarzeniami, przemykają po jej twarzy — niczym szybkie chmury po jesiennym niebie — krótkie odbicia min, jakie przybiera po tamtej stronie. Jej całkowita bezbronność zniewala mnie. Najpiękniejsza jest, gdy o tym nie wie.
(str.100)
— Tchórz, tchórz. Czego się boisz? Introwertyk pieprzony. Trzeba rozmawiać. Nie wiesz, co pamiętasz, dopóki nie spróbujesz tego opowiedzieć. I nie wiesz, co tak naprawdę sądzisz na dany temat, dopóki nie zaczniesz się o to z kimś kłócić. W samotności nie jesteś nawet świadomy swoich sprzeczności. Myślisz, że czemu służy spowiedź?
(str. 107)
I im dłużej nad tym myślał, tym mniej trzymało się to kupy. Na moich oczach gwałcą tu fizykę, a ja mogę się tylko przyglądać z otwartą gębą. Ten pieprzony Sak to jeden wielki patchwork czasoprzestrzeni, wkładasz rękę do kieszeni i drapiesz się w jutrzejsze ucho, zajoba można dostać.
(str. 118)

polecam 'czarne oceany'
05 czerwca 2005 o 01:32:40
Czytałem, czytałem... i Xawrasa Wyżryna, i Inne pieśni (IMHO najlepsza jego powieść, ale jeszcze nie dokończyłem Perfekcyjnej -- chociaż to pewnie już niedługo), i opowiadania... IMHO Dukaj jest nie tylko jednym z lepszych polskich współczesnych fantastów (w szeroko pojętej fantastyce chyba tylko Lem może mu podskoczyć), ale i literatów w ogólności.
05 czerwca 2005 o 01:37:11
Czarne oceany ? imo, takie sobie...
13 czerwca 2005 o 16:11:32
yoyoyoyoyyoyoyoyoyyoyoyoyoyyoyoyoyoyyoyoyoyoyyoyoyoyoyyoyoyoyoyyoyoyoyoyyoyoyoyoyyoyoyoyoyyoyoyoyoyyoyoyoyoyyoyoyoyoyyoyoyoyoyyoyoyoyoyyoyoyoyoyyoyoyoyoyyoyoyoyoyyoyoyoyoyyoyoyo
01 lipca 2005 o 21:49:52