Noga za nogą, ciepły wieczór, latarnie. Pomarańczowe światło odbija się od asfaltu. Przydałby się lekki deszcz, mgła. W głowie fragmenty piosenek, strzępy myśli, każdy z nich niedokończony. Półmyśli. Półuczucia. Cienie osób, nawet nie obrazy, nawet nie myśli. Trochę się wyszumiało, powierzchnia wygląda spokojniej. Przekręcić klucz w drzwiach (dwukrotnie, z braku możliwości stukrotnego obrotu, i mieć się). Wchodząc do domu, zamknąć je za sobą, z powrotem odgrodzić się. Zacząć myśleć o czymś.
Ta notka została wysłana 10 maja 2004 o 23:06:54.
Możesz przejść na koniec i zostawić komentarz.
Jeszcze nie ma żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy.