...aby przetrwać od zimy do zimy...
Drogi mistrzu, mistrzu mojej drogi
Mistrzu Jerzy, mistrzu Wojciechu
Przez was w górach schodziłem nogi
Nie mogąc złapac oddechuGór co stają nigdy nie dogonię
Znikających punktów na mapie
Jakie miejsce nazwę swym domem
Jakim dotrę do niego szlakiemGór mi mało i trzeba mi więcej
Żeby przetrwać od zimy do zimy
Ktoś mnie skazał na wieczną wędrówkę
Po śladach, które sam zostawiłemGóry, góry i ciągle mi nie dość
Skazanemu na gór dożywocie
Świat na dobre mi zbieszczadział
Szczyty wolnym mijają mnie krokiemPańscy święci, święci bezpańscy
Święty Jerzy, Mikołaju, Michale
Starodawni gór święci mieszkańcy
Imię wasze pieśniami wychwalamGór co stoją nigdy nie dogonię
Znikających punktów na mapie
I chaty, by nazwać ją swym domem
Do której żaden szlak by nie trafił
(Tomek Borkowski)
Beskid Niski: błoto, chaszcze, ognisko... parę minut po powrocie do Trójmiasta już chcę z powrotem. Ech...
