Spacer

Noga za nogą, ciepły wieczór, latarnie. Pomarańczowe światło odbija się od asfaltu. Przydałby się lekki deszcz, mgła. W głowie fragmenty piosenek, strzępy myśli, każdy z nich niedokończony. Półmyśli. Półuczucia. Cienie osób, nawet nie obrazy, nawet nie myśli. Trochę się wyszumiało, powierzchnia wygląda spokojniej. Przekręcić klucz w drzwiach (dwukrotnie, z braku możliwości stukrotnego obrotu, i mieć się). Wchodząc do domu, zamknąć je za sobą, z powrotem odgrodzić się. Zacząć myśleć o czymś.

Nearest book

Instructions: Grab the nearest book, open it to page 23, find the 5th sentence, post the text of the sentence in your journal along with these instructions.

Czasem przekonuję sam siebie, że głupota jest trójkątem, a osiem razy osiem to wariacja albo pies. (Julio Cortazar, ,,Gra w klasy'')

...aby przetrwać od zimy do zimy...

Drogi mistrzu, mistrzu mojej drogi
Mistrzu Jerzy, mistrzu Wojciechu
Przez was w górach schodziłem nogi
Nie mogąc złapac oddechu

Gór co stają nigdy nie dogonię
Znikających punktów na mapie
Jakie miejsce nazwę swym domem
Jakim dotrę do niego szlakiem

Gór mi mało i trzeba mi więcej
Żeby przetrwać od zimy do zimy
Ktoś mnie skazał na wieczną wędrówkę
Po śladach, które sam zostawiłem

Góry, góry i ciągle mi nie dość
Skazanemu na gór dożywocie
Świat na dobre mi zbieszczadział
Szczyty wolnym mijają mnie krokiem

Pańscy święci, święci bezpańscy
Święty Jerzy, Mikołaju, Michale
Starodawni gór święci mieszkańcy
Imię wasze pieśniami wychwalam

Gór co stoją nigdy nie dogonię
Znikających punktów na mapie
I chaty, by nazwać ją swym domem
Do której żaden szlak by nie trafił

(Tomek Borkowski)

Beskid Niski: błoto, chaszcze, ognisko... parę minut po powrocie do Trójmiasta już chcę z powrotem. Ech...