Archiwum.

From: Maciek Pasternacki <maciekp@japhy.fnord.org>
Newsgroups: pl.soc.dekadentyzm
Subject: ...and every day the paper boy brings more
Date: Tue, 14 May 2002 22:29:18 +0200
Message-ID: <87adr2scbl.fsf@lizard.localdomain>
NNTP-Posting-Host: hell.org.pl
NNTP-Posting-Date: Wed, 15 May 2002 16:13:29 +0000 (UTC)
X-Path-Notice: Path line has been filtered
X-Original-Path: lizard!not-for-mail
User-Agent: Gnus/5.090005 (Oort Gnus v0.05) Emacs/20.7  (i386-slackware-linux-gnu)
X-Favourite-Drink: Cherry-Coke


Pierwszy odruch włączającej się świadomości -- zamknąć z powrotem
oczy, zacisnąć powieki w nadziei, że jeszcze chociaż chwilę uda się
przespać, jeszcze odłożyć nieunikniony moment otworzenia oczu,
podniesienia głowy, ostatecznego potwierdzenia, że nadal jestem w tym
samym miejscu, w którym znajdowałem się parę godzin temu, że naokoło
jest tak samo brudno, że na zrobienie czeka tyle spraw i że czas nadal
płynie obok, przez palce, że wciąż co bym nie próbował zrobić, czas i
tak wykorzysta to przeciwko mnie i się zmarnuje.

Już nie zasnę, już zbyt wiele razy odkładałem ten moment na później.
Cholera.  Wysunąć rękę spod kołdry, dotknąć ściany.  Jest tam, gdzie
była ostatnio.  To nie wróży dobrze.  Poleżeć bez ruchu, spokojnie,
nigdzie się nie spieszy, przecież to obojętne, czy ten czas zostanie
zmarnowany na bezskuteczne próby zrobienia czegokolwiek, czy na takie
leżenie.  Im więcej go za sobą, tym dalej do przodu.  Powoli otworzyć
oczy, na tyle powoli, żeby nie stawiały oporu.  Widok na splątaną
pościel i kawałek ściany.  Niech tak zostanie, nie spieszy się.
Poruszyć stopą, potem drugą, delikatnie przeciągnąć się pod kołdrą.
Wszystko działa zgodnie z przewidywaniami, tak jak ostatnio.  Nie jest
dobrze.

Delikatnie, powoli wyplątać się spomiędzy kołdry i prześcieradła.
Nie, nie wychodzić stamtąd, jeszcze nie, tylko oddzielić jedno od
drugiego i od siebie, przy okazji sprowadzając się do pozycji
półleżącej.  Po drodze jeszcze kontrolnie zamknąć oczy, może jeszcze
da się cofnąć, może jeszcze uda się zasnąć.  Nie uda się.  Rozejrzeć
się.  Pokój jest ten sam, co ostatnio.  Niedobrze.  Ten sam bałagan,
ta sama nie odkurzana od tygodni podłoga, ten sam stos książek do
przeczytania, spraw do załatwnienia, rzeczy do zrobienia, ten sam, jak
zwykle większy niż ostatnio.  Nie jest ani jasno, ani ciemno.  Albo
świt, albo zmierzch.  Spojrzeć na zegarek.  Niewiele to daje, ósma
piętnaście, równie dobrze może być rano, jak i wieczorem.  Więc radio,
po drodze przypomnieć sobie, jak szło to na ,,M'', i całą resztę z tym
związaną.  Radio.  Trochę muzyki, potem Kostrzewa, sygnał Ekspresu.
Aha, czyli wieczór.  Nie jest dobrze.

Wyciągnąć rękę spod kołdry i przetrzeć oczy, zgarnąć włosy z twarzy,
znaleźć okulary.  Na pewno są w promieniu ręki, przecież nie rzucałem
nimi kładąc się.  Są, między papierami z pracy a książkami, które
pewnie przypadkiem zrzuciłem przez sen.  Tak, jest tak samo, jak
poprzednio, ten bałagan wciąż tak samo mnie przerasta.  Cholera,
wieczór.  Znowu w nocy nie zasnę do czwartej.  Usiąść na brzegu łóżka,
chyba już można.  Głowa szumi ostrzegawczo, chyba wolałaby żebym
jeszcze kilka minut poleżał, ale już za późno.  Kiedyś dostanie
tabletkę.  Przynajmniej nie trzeba się ubierać, kładłem się w ubraniu.
Chociaż tyle.  Do świadomości dociera najpierw ciśnienie w pęcherzu,
zaraz potem głód.  Spokojnie, nie wszystko naraz, nie tak szybko.
Wstać, to jest trudne, tego nie można powoli, trzeba szybko się
poderwać, jednocześnie zamknąć oczy i zrobić głęboki wdech, żeby nie
upaść z powrotem.  Przeczekać mroczki przed oczami i huczenie w
głowie, otworzyć oczy i już można dalej.

Najpierw do toalety, bo trzeba.  Łyknąć jakiegoś paskudztwa z butelki
koło stołu, żeby pozbyć się niesmaku.  Kiedyś trzeba by umyć zęby, ale
to nie teraz.  Nie, nie teraz.  Narzucić kurtkę, wyjść gdzieś, gdzie
dostanę jakieś jedzenie, bo tu jak zwykle nic nie ma, w każdym razie
nic, co by jeszcze nadawało się do zjedzenia.  Cokolwiek, byle
przeczekać.  Kiedyś będzie można zasnąć.

--Washington Irving

-- 
__    Maciek Pasternacki <maciekp@japhy.fnord.org> [http://japhy.fnord.org]
`| _   |_\  / See http://japhy.fnord.org/sig.txt for more info -><- WH:
,|{-}|}| }\/ { ...taki list, który nie jest z papieru, a litery
\/   |____/                   leżą w nieładzie, skłania do przemyśleń... }
  1. largo san powiedział(a):

    zbyt prawdziwe aby wzruszyło ;-) proza dnia codziennego.

Dodaj komentarz: