Tekst niedokończony.
Leży sobie w katalogu ,,do dokończenia'', spogląda smutnymi oczami. Kiedyś może się zań wezmę. Na razie, w ramach robienia z Joga podręcznego notatnika, idzie tutaj.
``I'm telling you this,
no eternal reward will forgive us now
for wasting the dawn!''
(Jim Morrison)
Szarzeje, potem jaśnieje. Kolejny świt. Dzień zmarnowany,
przespany, przesiedziany. Bez wychodzenia z pokoju dalej i na dłużej
niż to konieczne. Bez rozmawiania z kimkolwiek więcej, niż to
konieczne. Wieczór, noc. Bezużyteczne zabawy komputerem, podziwianie
kształtu liter w skrypcie, który pojutrze powinno się umieć cytować na
wyrywki. Wzrok ucieka, albo bezmyślnie ślizga się po krzywiźnie
liter. Zero skupienia.
Kolejny świt. Nie tak powinno się ten czas spędzać. Nie tak.
Poranek nie może być sygnałem, żeby wreszcie iść spać, mimo, że tego
dnia ani nie stało się nic, ani nic się nie zrobiło; spać, bo znowu
nie wstanie się wystarczająco mało spóźnionym, aby zrobić, co próbuje
się zrobić od dni, może tygodni, może miesięcy. Nie wstanie się
i tak, ale to inna rzecz, o tym przekona się później, po południu,
przytomniejąc na tyle, żeby zobaczywszy zegarek uświadomić sobie,
która jest godzina i co to znaczy, a nie tylko wymamrotać w myślach
parę bluzgów i, stwierdziwszy, że nie chce się podnosić, tym bardziej,
że nieszczególnie jest po co, obrócić się na drugi bok i schować głowę
z powrotem pod koc.
Albo inaczej: odwlekając w nieskończoność moment pójścia spać, po
części dlatego, że zwyczajnie nie chce się ruszyć z krzesła, przełożyć
na to krzesło rzeczy leżące na łóżku, rozłożyć koc, umyć się... a może
bardziej po to, aby być tak śpiącym, żeby po prostu uwalić się na
łóżko i zasnąć, nie zdążywszy odczuć czasami dotykalnej wręcz
nieobecności, czy raczej nieistnienia, bo nie o konkretną osobę
chodzi, a właśnie o takiej nieistnienie; nieistnienia o wiele bardziej
odczuwalnego właśnie podczas zasypiania, kiedy umysł nie jest zajęty
niczym innym, a myśli błądzą swobodnie dookoła tej czarnej dziury,
coraz bliżej.
Świt... świt powinno się spędzać inaczej. Albo spać.
